Wielu ludzi z dobrego serca bierze ulotki od ulicznych rozdawczy. Nie dlatego, że jest zainteresowanych treścią reklamówek, ale dlatego, że chce pomóc: dać komuś pracę i dać mu zarobić. W końcu ten biedny ktoś zarabia na rozdawaniu ulotek – im więcej ich rozda, im bardziej okażą się one być ludziom „potrzebne”, tym lepiej dla rozdawaczy i tym gorzej dla bezrobocia. Niestety, niewielu zdaje sobie sprawę, że w ten sposób szkodzi, powiększając liczbę bezrobotnych, zamiast ją zmniejszać.
Fryderyk Bastiat, francuski ekonomista, filozof i polityk żyjący w pierwszej połowie XIX w. w genialny sposób zdemaskował podstawowe błędy tkwiące powszechnie w sposobie, w jaki politycy myślą o gospodarce. Każdemu, kto przeczyta jeden z jego pamfletów, z nagła wydaje się to tak oczywiste, że trudno mu uwierzyć, że jeszcze ktokolwiek takie błędy w ekonomii popełnia – a tym bardziej, że popełniają je rządowi eksperci od gospodarki, od których decyzji zależy zawartość naszych portfeli.
Fryderyk Basitat mówił o tym, co na pierwszy rzut oka widać i o tym, czego nie widać. Przykładem może być chuligan, który wybija szybę witryny sklepowej i ucieka wśród hałasu tłuczonego szkła. Hałas ten przywołuje na miejsce gapiów i właściciela sklepu. Ten martwi się – nowa szyba będzie go kosztować 400 zł! Ktoś z gapiów jednak zauważa: nie ma co się martwić! Te 400 zł nie pójdzie w błoto – dzięki temu wydarzeniu zarobi przecież szklarz. Ten znowu te 400 zł wyda w sklepie, na buty dla siebie i swoich dzieci. I znów ktoś zarobi – szewc w fabryce obuwia. Pieniędze dzięki temu krążą w gospodarce i tworzą miejsca pracy!

Chciałbym żyć w świecie, który tak działa. Wystarczyłoby wybić wszystkie szyby, by Polska stała się gospodarczym tygrysem Europy! Niestety – poza tym, co widać jest to, czego nie widać. Nie widać bowiem, że gdyby nie ta rozbita szyba, te 400 zł właściciel sklepu też na coś by wydał. Dzięki temu też ktoś by zarobił, pieniądze też byłyby w obiegu, też tworząc miejsca pracy. Mielibyśmy wszystko to samo… plus jedną szybę! Wbrew kuszącym pozorom, zbicie szyby nie pobudza gospodarki i nie wzbogaca uczestniczących w niej ludzi. Zbicie szyby nie niesie ze sobą nic cudownego – po prostu zbija szybę. Początkowo może wydawać się inaczej, bo widać szklarza, który na tym zarobi. Nie widać jednak szewca, który zarobiłby tyle samo – tyle że bez starty w postaci zbitej szyby.

Być może wydaje się to, na tym przykładzie, oczywiste. Ale krótkowzroczność w ekonomii jest jeszcze powszechniejsza, niż ta sama wada w przypadku wzroku u moli książkowych. Ta krótkowzroczność do dziś pozwala dyżurnym ekonomistom telewizyjnym wskazywać dobre strony powodzi, dzięki którym „ożywi się przecież sektor budowlany”. Ta sama krótkowzroczność popycha ludzi dobrego serca do brania ulotek i wyrzucania ich do kosza, by – jak sądzą – dawać ludziom pracę.

Niestety, wzięciem świeżo nadrukowanego papieru kredowego z czyjejś ręki i wyrzuceniem go do kosza nie da się pomóc nikomu. Co prawda w pierwszej chwili można dostrzec tego, który z zadowoleniem oznajmia szefowi, że udało mu się rozdać mnóstwo ulotek. Być może nawet zobaczymy, że dostaje za to premię. Zobaczyć należy jednak również kilka innych konsekwencji. Na przykład to, że skuteczność marketingowa ulotki spadnie, więc w niedalekiej przyszłości będzie trzeba rozdać ich więcej, żeby zarobić na tym tyle samo. W efekcie zamiast dać zarobić, pogonimy rozdawacza do cięższej i bezsensownej pracy za te same pieniądze. Reklamodawca natomiast będzie musiał wydać więcej pieniędzy w drukarni na produkcję ulotek, które w większości nieczytane trafią do kosza. Śmieciarze będą mieli więcej śmieci do sprzątania i tak dalej… I tu pojawia się znów pokusa, by dostrzec zarobek drukarza i pracowników MPO, prawda? Niestety – zarobek tak samo szkodliwy, jak zarobek szklarza na zbitej szybie…

Chleb służy do jedzenia i nie należy go kupować, kiedy nie jesteśmy głodni. Wyrzucenie go nie zasili kieszeni Polaków. Nie trzeba mieć więc wyrzutów sumienia, przechodząc obojętnie obok piekarni… Z tego samego powodu, nie trzeba mieć wyrzutów sumienia, przechodząc obojętnie obok wyciągniętej do nas ręki z ulotką. Dobrobyt bierze się z pracy – to prawda. Ale z pracy celowej, to znaczy takiej, która zaspokaja czyjeś rzeczywiste potrzeby. Gdyby nie ten drobny szczegół, wystarczyłoby podzielić ludzi na dwie grupy. Jedni skręcaliby długopisy, a drudzy odbieraliby je i rozkręcali. I po problemie bezrobocia…

Nie chodzi więc o to, by nie brać ulotek wcale. Ulotka to metoda informowania o ofertach handlowych. Jeśli mamy potrzebę, by zasięgnąć takiej informacji, można ją zaspokoić – wtedy ulotka spełni swoją rolę, zamiast się zmarnować, marnując przy okazji estetykę chodnika.

Szkoda, że teksty, które po nieco ponad 160 latach od śmierci ich autora są wciąż aktualne, nie są peanami na cześć naszej mądrości. Jestem pewien, że ich autor krytykując sposób myślenia o ekonomii robił to po to, by jego teksty jak najszybciej się zdezaktualizowały. I może tak by się stało, gdyby o tym, czego nie widać w ekonomii, uczono w polskich szkołach. W końcu uczy się w nich, że ziemia kręci się w okół słońca mimo, że codziennie „widać”, że to słońce wędruje po nieboskłonie. To radykalnie odmienne spojrzenie Kopernika na kosmos też czekało 160 lat, zanim zostało przyjęty do powszechnej wiadomości. Zatem 160 lat od śmierci Fryderyka Bastiata, to świetny moment, by przyjąć do wiadomości radykalnie odmienne od powszechnego w polityce spojrzenie francuskiego filozofa na ekonomię.