Często pytacie: poglądy wolnorynkowe są słuszne i oczywiste, tylu ludzi popiera niskie podatki, dlaczego więc wszyscy wciąż głosują na socjalistów? Odpowiedź jest prosta. Jak mówił Karol Marks: „Aby zapanował socjalizm, wystarczy wprowadzić demokrację”. Dlaczego? W demokracji nawet ludzie, którzy nie popierają socjalizmu, często głosują na partie, które mają socjalistyczne pomysły. Niewiarygodne? Przyjrzyjmy się temu:

Załóżmy, że kraj składa się z górników i rolników. Po połowie ludności. Górnicy dostarczają rolnikom ciepło, a rolnicy górnikom pożywienie.
Mamy też trzy ugrupowania: socjalistyczną Partię Górczniczą, socjalistyczną Partię Rolniczą oraz Partię Wolnorynkową. Partia Górnicza zapowiada, że rozda pieniądze z budżetu wyłącznie górnikom. Partia Rolnicza chce rozdać pieniądze rolnikom. Partia Wolnorynkowa natomiast postuluje wolny rynek: nikomu nie damy, ale przestaniemy zabierać; każdy będzie miał tyle, ile sobie uczciwie wypracuje!

Dodajmy, że wśród rolników i górników jest po 30 proc. zwolenników wolnego rynku.
Pozostałe 70 proc. rolników głosuje zawsze na Partię Rolniczą, a pozostałe 70 proc. górników zawsze głosuje na Partię Górniczą.

Problem pojawia się przy wolnorynkowcach.
Jeśli grupa wolnorynkowców-górników zagłosuje zgodnie z ideą na Wolnorynkowców, a grupa wolnorynkowców-rolników zagłosuje wbrew idei na partię Rolniczą, to partia Rolnicza wygrywa. Dostaje bowiem 100 proc. poparcia Rolników, czyli 50 proc. wszystkich głosów. Partia Górników natomiast przegrywa – dostaje tylko 70 proc. głosów Górników. W efekcie rządzi partia Rolnicza i rozdaje cały budżet rolnikom. A wolnorynkowcy-górnicy plują sobie w brodę: chcieliśmy sprawiedliwego i najkorzystniejszego systemu dla wszystkich, a utrzymujemy z własnej pracy grupę społeczną, która wygłosowała sobie reprezentacje swoich interesów w rządzie. I następnym razem wszyscy górnicy, również wolnorynkowi, głosują już na socjalistyczną Partię Górniczą… a Wolnorynkowcy są poza Sejmem. Skądś to znamy, prawda?
W rzeczywistości grup społecznych jest więcej, ale mechanizm działa dokładnie tak samo. Nawet ludzie o stosunkowo rozsądnych poglądach, nie chcąc stracić na głosach reszty, głosują za tymi, którzy obiecują zadbać o interesy ich grupy. Zatem: ponieważ inni mogą zagłosować na socjalistów, w efekcie głosują na nich wszyscy. To szczególny przypadek tzw. „dylematu więźnia”. Z jego właśnie powodu Alexis de Tocqueville powiedział:
„Amerykańska demokracja przetrwa do czasu, kiedy Kongres odkryje, że można przekupić społeczeństwo za publiczne pieniądze”. I właśnie po to istnieje taka wartość jak WŁASNOŚĆ i taka zasada, jak: NIE KRADNIJ. To element samoobrony cywilizacji przed autodestrukcją. Do tych właśnie tradycyjnych wartości musimy powrócić.
I nie, nie chodzi o to, że skoro nie demokracja (rządy większości), to musimy koniecznie wrócić do monarchii. Wybierać władzę można w różny sposób. Liczy się to, by nad władzą były rządy prawa – nomokracja. A w tym rządzącym nami prawie: zakaz zabierania jednym, by dawać drugim. Również dla władzy, również większością wybranej!
A teraz jest jak? Mamy władzę, która robi co chce, bo ma większość i „opozycję”, która broni… demokracji. Jedyną prawdziwą opozycją – opozycją wobec Tyranii Większości jesteśmy my. Zwolennicy wolności i praworządności.