Polak potrafi. Na szczęście! Bo gdyby nie potrafił odnaleźć się w labiryncie absurdalnego prawa, przeskoczyć kłód biurokratycznych, które co rusz są rzucane pod nogi przez władzę, zatrzymalibyśmy się zupełnie, jak zatarty silnik, bez oleju w postaci kombinatorstwa.

Np. w Szczecinie przez 10 lat funkcjonował sklep monopolowy i władze tego miasta zarządziły, że w odległości stu metrów od obiektów sportowych nie można sprzedawać alkoholu. Pech chciał, że w odległości dziewięćdziesięciu kilku metrów od wejścia do sklepu powstał Orlik. Właściciel miał stracić koncesję – i źródło utrzymania swojej rodziny. Co zrobił? Postawił kilka rzędów płotku i zrobił w ten sposób slalom wydłużając odpowiednio drogę do sklepu. I sprawa rozwiązania! A nie jest to przypadek odosobniony… w Dziurowie właściciel wydłużył w ten sposób drogę o pięćdziesiąt metrów! (patrz: fotografia). Pytanie tylko, czy władza nie stwierdzi, że ten slalom też jest obiektem sportowym i znów będzie problem ze sprzedażą…

Jakie są konsekwencje? Właściciel nadal może sprzedawać alkohol – tu nie ma zmian. Mieszkańcy nadal mogą kupować – też bez zmian. ALE: każdy teraz musi pokonywać dodatkowe pięćdziesiąt metrów w jedną stronę i pięćdziesiąt metrów w drugą stronę. Marnując czas i energię… Oczywiście to przykład groteskowy, widoczny gołym okiem i wydaje się przez to egzotycznym wyjątkiem. Pomyślmy jednak, jak wiele równie absurdalnych ale niewidocznych gołym okien slalomów pokonuje codziennie każdy z nas? Ile energii marnujemy na pokonywanie takich labiryntów? Jak muszą przebiegać myśli przedsiębiorcy, który zamiast skupić się na tym, żeby wyprodukować jak najlepszy, jak najtańszy produkt dla konsumenta (bo im lepszy i im tańszy będzie produkt – tym chętniej za niego konsument mu zapłaci i on na tym więcej zarobi!), musi codziennie kombinować jak odnaleźć się w tym labiryncie, który sam sobie musiał stworzyć, żeby uchronić się przed absurdalnością prawa? Ilu ludzi w ogóle nie podejmuje się działalności gospodarczej mimo, że ma pomysł, mimo, że ma możliwości, ze strachu właśnie przed tym, że będzie musiał się w tym labiryncie odnajdywać? To jest jedno wielkie marnotrawstwo energii i potencjału ludzkiego. To jest jedna wielka zbrodnia na działalności człowieka!

Na szczęście Polak potrafi. Potrafi, bo nauczył się tego za tzw. komuny. A jak nauczył się żyć w komunie, to dlaczego miałby nie potrafić w nowoczesnej komunie, czyli III RP? Więc niech Platforma się nie chwali się, że dzięki niej cokolwiek dzieje się w Polsce. Cokolwiek dzieje się MIMO jej destrukcyjnych działań. PRL też chwalił się, że dzięki komunie jest ciepła woda w kranie. Tymczasem to nie zasługa władzy, ale inżynierów, którzy – gdyby nie ta władza – dawno instalowaliby ciepłą wodę być może nawet na innej planecie.