Francuski pamflecista ekonomiczny, Fryderyk Bastiat pisał o tym, CO WIDAĆ i o tym, CZEGO NIE WIDAĆ. W sprawie wycinki drzew widać, że są nagle wycinane. Ale nie widać, że:

1. Są wycinane tak gwałtowanie, bo w Polsce nie ma stabilności prawa (gwarantowanej rozsądkiem polityków, albo formalnym vacatio legis) i właściciele gruntów wiedzą, że TERAZ albo NIGDY. Nawet jak nie są pewni, czy jest taka potrzeba i czy jest taka potrzeba teraz, to warto to zrobić i warto zrobić to teraz. Bo za chwile drzewa pozostaną tam na zawsze…

2. Przepisy pozwalające na wycinkę powodują nie tylko wzrost liczby wycinek starych ale WZROST SADZENIA NOWYCH drzew! Do tej pory strach było posadzić drzewo, bo jak tylko trochę podrosło – już nie wolno było go ściąć. Nawet gdybyśmy postanowili na jego miejscu coś wybudować (choćby zakład recyklingu dający zatrudnienie…). Tak! Ustawa zakazująca wycinki drzew, żeby nie było ich za mało, zniechęcała, by je sadzić, więc mogło być ich za mało! Jak zwykle socjalizm walczył z problemami, które nie istnieją w normalnym systemie.

Podobno poseł Szyszko przepchnął przepisy dla własnego interesu. Nie wiem, ale jeśli tak, to należy się cieszyć, że taki interes się pojawił. Coś wreszcie miało szanse wygrać z interesami tyranii status quo. Zakaz wycinki drzew to konieczność ubiegania się o pozwolenia. Czasem jest bezskuteczne, czasem trwa rok, czasem znacznie krócej. To zależ od tego czy: 1) wynajmie się kogoś, kto dobrze porusza się w wycinkowym prawie i lokalnym urzędzie i 2) zainwestuje się w łapówkę dla urzędnika.

Zniesienie zakazu to naruszenie interesu łapówkarzy i ludzie potrafiących omijać to prawo!
A przy okazji widać, jak ciężko jest wprowadzić jakąkolwiek prawdziwie dobrą zmianę – wygląda na to, że tyrania status quo wygra i przepisy zostaną cofnięte. (Część drzew zostanie pośpiesznie wycięta a nowych sadzić znów nie będzie się opłacać). Proszę się nie dziwić więc, że ciężko jest zdobyć poparcie partii, która te prawdziwe dobre zmiany jawnie postuluje! A udawanie socjalistów, by dojść do władzy nic nie da. Żeby zmienić ustrój, trzeba zacząć od zmiany pojęć. I o to walczymy!

PS Ciekawe, że zwolennicy aborcji krzyczą: „moje ciało moja sprawa” walcząc o „wycinkę” nienarodzonych mimo, że narodzin jest zdecydowanie za mało, a jednocześnie dają się „pociąć” za drzewa…

PS 2 Co do zieleni w mieście – Miasto, które ma ją zapewnić, wykupuje po prostu tereny zielone. Wykorzystywanie pojedynczych prywatnych właścicieli dla dobra pozostałych jest niemoralne!