Na ten temat rozmawiamy często bardzo emocjonalnie, a warto by było przyjrzeć się temu problemowi racjonalnie, bo to nie jest wcale taka prosta sprawa.
Otóż w polityce występują czasem sytuacje, które określa się mianem „dylematu więźnia”.
To sytuacje, w których każdy z osobna podejmuję decyzję korzystną dla siebie, a w sumie wszyscy razem osiągają rezultat, którego nie chce nikt. Przykładem jest kradzież. Dla pojedynczego człowieka korzystniej by było, gdyby mógł kraść. Gdyby wolno mu było kraść, nie musiałby pracować a miałby pieniądze. Ale jeśli wszyscy mogliby kraść, okradaliby się nawzajem i traciliby czas, i pieniądze na zabezpieczenia przed kradzieżą. Ta sytuacja nie byłaby korzystna dla nikogo.
Dlatego m.in. religie mówią: „Nie kradnij!” – i dlatego państwo zakazuje kradzieży.

Podobną sytuacją jest praca w niedziele. Mimo, że wielu handlowców i pracowników chciałoby mieć wolny dzień w ciągu tygodnia, to tak się nie dzieje. Dlaczego? Bo z punktu widzenia interesu właściciela sklepu nie opłaca zamykać się sklepu w niedzielę, bo zacznie przegrywać konkurencję ze sklepem, który w niedzielę pozostanie otwarty.
W ten sposób handlowcy otwierają sklepy w niedziele kierując się osobistym interesem a wszyscy osiągamy rezultat, którego wielu nie chce – ludzie pracują po 7 dni w tygodniu.
Dlatego właśnie niemal wszystkie religie świata mówią: „Pamiętaj abyś dzień święty święci”. I stąd pokusa władzy, by to przykazanie moralne uregulować prawnie.

Jakie jest stanowisko Wolności wobec tej pokusy?

Ja uważam, że państwo nie powinno zakazywać handlu w niedzielę – to powinien być wolny wybór każdego obywatela. Czy prowadzi biznes, czy pracuje, czy kupuje w niedzielę… Zresztą to jest bardziej chrześcijańskie gdy ktoś sam decyduje czy żyje zgodnie z jakąś zasadą czy nie, niż gdy zmusza go do tego państwo. Oczywiście jest problem trudnej sytuacji ekonomicznej ludzi, którzy muszą pracować w niedzielę, bo inaczej nie zarobią na rodzinę lub stracą pracę, ale problemów ekonomicznych ludzi nie rozwiążemy zakazując im pracować, ale sprawiając, że praca zacznie się opłacać, że pracę jest łatwo dostać, dzięki czemu mogą pozwolić sobie na niepracowanie w niedzielę.
W Polsce ktoś, kto zarabia trudno osiągalną, ale weźmy dla przykładu średnią krajową netto 2850, musi wypracować 4830, bo z tego 2000 idą na podatki płacone czy to przez pracowników bezpośrednia, czy rękami ich pracodawców.
Proszę sobie sprawdzić w kalkulatorze podatkowym.
Prawię połowę wypracowanych pieniędzy od razu zabiera państwo, a później jeszcze zabiera 16 proc. efektywnego VAT-u w każdym produkcie, akcyzy itd.

Drogi socjalistyczny rządzie Prawa i Sprawiedliwości!
Obniżcie opodatkowanie pracy, to ludzie będą mogli sobie pozwolić na odpoczynek w niedzielę. Teraz często muszą pracować siedem dni w tygodniu żeby zarobić na chleb. Zakazem tego przymusu ekonomicznego nie zmienicie.
Prawo nasze jest jak pajęczyna, bąk się przeciśnie, ugrzęźnie muszyna.